Nieść pomoc potrzebującym PDF Drukuj
czwartek, 18 lutego 2010 11:34

Z prezesem Stowarzyszenia „Bądźmy Razem” w Suścu, Zbigniewem Naklickim, rozmawia Marian Adam Stawecki
– W jZbigniew Naklickiakim celu zawiązaliście w gminie stowarzyszenie „Bądźmy Razem”?

– Naczelnym celem, który wręcz wymuszał powołanie stowarzyszenia była chęć utworzenia w naszej gminie Warsztatów Terapii Zajęciowej, swoistej szkoły życia dla osób upośledzonych. Od kilku lat o taką instytucję zabiegała Ewa Kopciuch i to ona zjednywała sobie pomocników przy realizacji tej idei.
W tej grupie także i ja się znalazłem. WTZ finansowane są ze środków PEFRONU, ale by mieć szansę na ich uzyskanie, potrzebny jest wkład własny, a tego inaczej nie da się zgromadzić, jak poprzez stowarzyszenie, takie jak chociażby „Bądźmy Razem” – stowarzyszenie mające na celu niesienie pomocy ludziom potrzebującym.

 

Stąd najpierw zrodziła się jego idea, później odbywały się spotkania założycielskie, opracowywanie statutu i na koniec prawna rejestracja.

 

– Czy ludzi wymagających pomocy w susieckiej gminie jest dużo i czy takie stowarzyszenie ma rację bytu?

– Jak najbardziej, stąd tak duże poparcie dla idei organizacji stowarzyszenia i uruchomienia Warsztatów Terapii Zajęciowej. Jest w naszej gminie grupa ludzi wymagających przebywania w takiej szkole życia i nauki w niej. Oczywiście, rodziny same uczą, niemniej skuteczność nauki w grupie jest większa. Nadto wyzwala chęć współzawodnictwa, co też ma duże znaczenie w przyswajaniu przez tych ludzi pewnych nawyków i umiejętności koniecznych im do samodzielnego życia. Mogę powiedzieć, że w dużej mierze nam się udało z organizacją stowarzyszania i Warsztatów Terapii Zajęciowej.

– W dużej mierze, więc nie do końca. Co się nie udało?

– Minimalny wkład własny w organizację takiego przedsięwzięcia to zgromadzenie 10 procent środków własnych oraz własna siedziba. 90 procent dodaje PEFRON. Nie mieliśmy ani tych środków, ani lokalu, dlatego też wystąpiliśmy do gminy o wsparcie. Uzyskaliśmy przychylność wszystkich radnych w stu procentach i kiedy problem stanął na forum obrad Rady Gminy, jednogłośnie podjęli oni uchwałę o wsparciu - wtedy już zarejestrowanego - Stowarzyszenia „Bądźmy Razem” i organizacji Warsztatów Terapii Zajęciowej w części budynku Szkoły Podstawowej w Grabowicy. W końcu była to korzyść dwustronna. Szkoła na skutek niżu demograficznego się wyludniła i być może groziłoby jej zamknięcie, a tak w części budynku pozostała szkoła, a w części stworzone zostały WTZ. To wszystko ruszyło w roku 2008.

– Czy przejęcie tych podstawowych kompetencji stowarzyszenia w tworzeniu WTZ przez Urząd Gminy miało jakiś znaczący wpływ na funkcjonowanie całego stowarzyszenia?

– Wpływ to miało i ma. Niemniej przy zaangażowaniu i wsparciu wszystkich susieckich radnych możemy oczekiwać, że ten wpływ będzie pozytywny. Stowarzyszenie to nie tylko WZT, ale pomoc wszystkim ludziom potrzebującym. Taką pomoc niesiemy i wiemy, że jest ona niezbędna w różnych dziedzinach życia tychże osób. Fakt, „oczkiem w głowie” są dla nas Warsztaty Terapii Zajęciowej i o nie dbamy z jak największym zaangażowaniem. Nawet nasza siedziba znajduje się w Grabowicy, tuż obok pomieszczeń WTZ.

– Niemniej WTZ to etaty, a ten jest pracodawcą, kto kasę wyłożył. W tym wypadku gmina, a decyzje podejmuje w jej imieniu wójt Franciszek Kawa. Czy zatem wszystko panom dobrze się układa?

– Nie dostrzegam żadnych działań destrukcyjnych ze strony wójta. On również jest za funkcjonowaniem i rozwojem Warsztatów Terapii Zajęciowej. Pewien niepokój budzą tylko poczynania kadrowe wójta. Uczestnicy WTZ przyzwyczajają się zarówno do swoich sal, sprzętów, a przede wszystkim do ludzi, którzy z nimi pracują. Wszelkie gwałtowne zmiany są dla nich niewskazane.

– A tu, niestety, w ostatnim roku działalności trudno nie zauważyć dużej rotacji, skoro nawet kierownictwo wójt wymienił.

– No tak, to jest to niedobre i niepokojące zjawisko.

– Czy jako prezes stowarzyszenia będzie się pan temu przeciwstawiał?

– Taka między innymi jest też moja rola. WTZ powstały dla ludzi potrzebujących, a nie dla etatów i ich obsady. Tego będę pilnował i z pewnością jako stowarzyszenie wystąpimy do wójta z petycją, by tak gwałtownych zmian nie czynił, bo źle to wpływa na wychowanków. Przyjrzymy się wszelkim działaniom i jeżeli uznamy, że były one uzasadnione, to trudno, zaakceptujemy je, ale jeżeli okaże się, że są to tylko personalne rozgrywki, wtedy stanowczo się im przeciwstawimy i wystąpimy do Rady Gminy o interwencję. Najważniejsza jest skuteczna pomoc ludziom potrzebującym i ja tak swoje działanie w Stowarzyszeniu „Bądźmy Razem” postrzegam, i tak jak my wszyscy je realizuję. Inne motywy i żadne rozgrywki nie mogą mieć miejsca na polu społecznego działania.

Tekst i foto: Marian Adam Stawecki

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież